Szczenięta z naszej hodowli coraz częściej trafiają w ręce dogoterapeutów.

Coraz częściej podejmują misję niesienia pomocy osobom potrzebującym – dotykiem, piegami, wilgotnym nosem i miękkim futrem.

Dogoterapia ZAWSZE jest dla psa formą pracy.
Trudnej. Stanowiącej wyzwanie. Wymagającej psychicznie i fizycznie.

Z perspektywy naszej – hodowców – jest to ogromna odpowiedzialność.

Odpowiedzialność nie tylko za swoje czterołapne’ dzieci’, za ich przyszłość i warunki, w jakich będą żyły, ale pośrednio – również za dzieci ludzkie, z którymi pracować im przyjdzie.

Do wyboru szczeniąt podchodzimy zatem bardzo ostrożnie.

Współpracujemy ze specjalistami, przeprowadzamy odpowiednie testy psychiczne, uważnie obserwujemy reakcje maluchów w rozmaitych sytuacjach. Przed podjęciem decyzji dążymy do uzyskania maksymalnej pewności co do ich charakterów i predyspozycji.
A nawet wówczas – zdajemy sobie sprawę, że to dopiero POCZĄTEK drogi, którą będzie musiało przemierzyć szczenię, aby wyrosnąć na prawdziwego psiego terapeutę.

Wiele zależeć tu będzie od jego przewodnika, od sposobu szkolenia i dostarczanych bodźców.

Dlatego też bardzo zależy nam na bliskim kontakcie z opiekunami małych Tamaamków.
Służymy pomocą w każdej sytuacji – od szkoleniowych poczynając, na tzw. ‘kryzysowych’ kończąc.  

Nawiązując do pytań i pewnych nieporozumień, pojawiających się niekiedy w prowadzonej z nami korespondencji mailowej, chcielibyśmy z całą stanowczością podkreślić, iż mieszkanie czy też długoterminowe przebywanie z dziećmi (w tym szczególnie z dziećmi dotkniętymi różnego rodzaju ograniczeniami w sferze psycho-fizycznej) w żaden sposób nie może być utożsamiane z dogoterapią, ponieważ pies, choćby najbardziej inteligentny – samodzielnie terapii nie poprowadzi. Podobne oczekiwania generują jedynie głębokie frustracje Rodziców, którzy wiążą nadzieje z samoistną, a więc wynikającą z samego przebywania z psem, poprawą kondycji ogólnej dziecka, jak i frustracje i nieszczęście psa, który z przyczyn obiektywnych tak nakreślonym zadaniom sprostać nie jest w stanie.

Dogoterapeuci to wysoko wykwalifikowany zespół – człowiek i jego pies, którzy przeszli odpowiednie szkolenie i pomyślnie zdali egzamin. Ich praca wykonywana jest w ściśle określonych ramach czasowych, nie częściej niż kilka razy w tygodniu.
Wyłącznie na takich warunkach gotowi jesteśmy powierzyć nasze szczenię do szkolenia i przyszłej pracy dogoterapeutycznej.

Gdy dziecko potrzebuje pomocy…

“Jeśli twoje dziecko potrzebuje pomocy, najpierw lekarz/pedagog/psycholog/wykwalifikowany terapeuta musi stwierdzić co dziecku jest i w jaki sposób można mu pomóc.
Tylko ktoś z odpowiednim przygotowaniem zawodowym może opracować program leczenia, rehabilitacji, wspomagania prawidłowego rozwoju dziecka. Zadaniem psa jest zmotywowanie dziecka do określonych zachowań lub pobudzenie przewidywalnych, kontrolowanych emocji – zgodnie z wcześniej ustalonym, nigdy nie przypadkowym programem. Specjalista lekarz/pedagog/psycholog może być dogoterapeutą – sam pies, nawet najlepiej wyszkolony, dogoterapeutą nie jest.
Fakt posiadania najłagodniejszego czy najlepiej wyszkolonego psa nie czyni z właściciela dogoterapeuty.
Jeśli twoje dziecko potrzebuje pomocy – sprawdź przede wszystkim kwalifikacje człowieka, który tę pomoc oferuje. Nie wystarczy, by dziecko przytuliło się do psiego futerka – takich cudów naprawdę nie ma”.
/Zofia Mrzewińska/

Zgodnie z definicją przyjętą przez Fundację Dogolandia – dogoterapia, inaczej zwana kynoterapią lub canisterapią, jest jedną z form zooterapii, która wykorzystuje specjalistycznie przeszkolone i wyselekcjonowane psy ras łagodnych do pracy polegającej na wieloprofilowym usprawnianiu dzieci, młodzieży i dorosłych.
Dogoterapia może być również stosowana w przypadku osób zdrowych, w zadaniach związanych z edukacją humanitarną i prozdrowotną.
Zajęcia przy wykorzystaniu psa to, innymi słowy, ogół zabiegów wspomagających tradycyjne metody rehabilitacji, leczenia, edukacji i wychowania.
www.fundacja-dogolandia.pl

Ze względu na stabilną psychikę i zrównoważony charakter springer w dogoterapii sprawdza się bardzo dobrze.

Przyjazna natura, łagodność, łatwość uczenia się, szybkie tempo przyswajania wiedzy oraz posłuszeństwo – to cechy predysponujące przedstawicieli tej rasy także do tak skomplikowanej pracy. Tu jednak warto zaakcentować kwestię charakteru konkretnego psa, a charakter jest kwestią osobniczą, indywidualną! Stąd ogromnie ważne jest odpowiedzialne podejście hodowcy, jego pomoc przy wyborze przyszłego dogoterapeuty i umożliwienie przeprowadzenia profesjonalnych testów psychicznych szczeniąt z całego miotu. Często zdarza się bowiem, że wybory dokonywane “na oko” przynoszą więcej szkody niz pożytku – obu stronom, zarówno zwierzęciu, jak i jego rozczarowanemu przewodnikowi.

Poniżej relacja Katki Szczepkowskiej, tworzącej z jedną z naszych wychowanek – ANGEL IN THE SUNSHINE Tamaam „Suzą” wspaniały duet dogoterapeutyczny:

„Łaciato-kłapciata DOGTOREM

Mam niewątpliwą przyjemność od dwóch lat być przewodniczką przepięknej springer spanielki Suzy. Wcześniej Su udowodniła podczas wielu wystaw w kraju jak i zagranicą, że jest psiakiem nieprzeciętnej urody, ale razem ze mną staramy się pokazać, że springer może być również psem pracującym w dogoterapii.
Razem szkolimy się i regularnie pracujemy z dziećmi, młodzieżą i osobami dorosłymi, zarówno zdrowymi jak i z problemami w rozwoju, podopiecznymi wrocławskiej Fundacji Dogolandia.
Księżniczka Su – to jest jej zawodowy pseudonim, regularnie spotyka się z 10- letnią Patrycją- dziewczynką z porażeniem mózgowym i jest jej najlepszą przyjaciółką. Angielska księżniczka pije tylko wodę gazowaną, którą przygotowuje dla niej dziewczynka dmuchając przez rurkę wodę w misce, zjada smakołyki tylko ułożone w kształty figur geometrycznych oraz z dumą nosi różowe korale, które robi dla niej Pati. Su doskonale sprawdza się w terapii indywidualnej, cierpliwie znosi głaskanie, czesanie, oglądanie i liczenie łap, pazurków, wykonuje wszystkie polecenia na moją komendę ale i na komedę swojej przyjaciółki Pati. Su nauczyła się również siedzieć na malutkim krzesełku podczas, gdy Patrycja rysuje kolejny jej portret.
Odwiedziłyśmy również około 50 wrocławskich przedszkoli, kilka świetlic środowiskowych, uczestniczyłyśmy w wielu pokazach i festynach bawiąc i ucząc małych i dużych.
Zachęcam wszystkich miłośników rasy do spojrzenia na swoich podopiecznych pod innym kątem, może oni też mogą zacząć pomagać, przynosić radość i wywoływać uśmiech. ”

Katka i Suza – dziękujemy za Waszą ciężką pracę i życzymy wielu, wielu sukcesów, ku radości Waszej, naszej, a przede wszystkim –  Dzieciaków!